Spinderella. Zwierzęcy magnetyzm jest prawdą?

Autor:

Kategoria:

O zwierzęcym magnetyzmie pewnie wielu z was słyszało. Może studiując dokonania niemieckiego lekarza Mesmera, a może oglądając Shreka. Tylko czy ktoś do tej teorii podchodzi na poważnie? Otóż okazuje się, że coraz większe grono graczy! A wszystko za sprawą tercetu pająków i gromady mrówek zamkniętych w pudełku z grą o dźwięcznym tytule Spinderella.

Tercet egzotyczny na leśnej scenie

Spinderella to familijna gra planszowa dla 2-4 graczy, która, gdy już ją rozłożymy, nie pozwala przejść obok obojętnie. Na pierwszy rzut oka w pudełku znajdziecie niewiele elementów. Ale Roberto Fraga wpadł na pomysł, jak przykuć uwagę młodych graczy. Stworzył grę, która nie tylko ma dwupoziomową planszę, ale również wykorzystuje przestrzeń pomiędzy poziomami i magnesy

Spinderella / fot. Przystanek Planszówka

Pierwszą planszę z torem dla mrówek, która do tego jest dwustronna, kładziemy w dolnej części pudełka. Do niej dołączamy 4 plastikowe drzewa, na które kładziemy drugą planszę. Dopiero po tym zabiegu możemy wprowadzić do gry głównych aktorów: pająki Petera i Parkera, braci, którzy przemieszczają się na pajęczej sieci narysowanej na górnej planszy. Gdy to robią, podnoszą lub opuszczają swoją siostrę, tytułową Spinderellę. Ów tercet (dość) egzotyczny czerpie radość z łapania mrówek, które z kolei będą próbowały przejść z jednej strony dolnej planszy na drugą. Gdzieś na trasie znajdzie się także pieniek a obok sceny – kostki. A gdzie ten zwierzęcy magnetyzm? Otóż staje się on faktem dzięki małym magnesikom ukrytym w brzuchach mrówek i Spinderelli.

Spinderella / fot. Przystanek Planszówka

Cześć pajączku mój kochany, jakie masz na dzisiaj plany?

Rzucić kostką i poruszyć pionkami. Ileż to gier z dzieciństwa bazowało na tym schemacie, w tym choćby znienawidzony przez wielu graczy Chińczyk. I dolna część gry nieco go przypomina.

Spinderella / fot. Przystanek Planszówka

 

W swojej kolejce gracz rzuca trzema kostkami. Najpierw patrzymy na zieloną. Jeżeli wypadła na niej mrówka, poruszamy jedną ze swoich mrówek o tyle pól, ile wypadło na brązowej kostce. Gdy w miejscu, w którym się zatrzymujemy stoi inna mrówka, stajemy na niej. Jeżeli przesuwamy mrówkę, na której jest inna mrówka, niesiemy ją ze sobą (skojarzenie z Pędzącymi żółwiami nie jest przypadkowe).

Ale na szczęście Chińczykiem ta gra nie jest. Bo gdy wypadnie pająk, przesuwamy Petera i Parkera o tyle oczek, ile wypadło na czarnej kostce. Gdy ich przybliżamy do siebie, Spinderella się obniża, gdy odsuwamy – oddala. Kiedy znajdzie się odpowiednio nisko nad mrówką, łapię ją i przesuwa na pole startowe. To z kolei wywołuje wśród graczy falę radości albo zdenerwowania, bo celem jest dotarcie wszystkimi mrówkami w swoim kolorze jako pierwszy na drugą stronę planszy. Oczywiście najlepiej łapać mrówki przeciwników, gdyż wtedy, prócz opóźniania ruchów, otrzymujemy nagrodę – możemy poruszyć się swoją mrówką o tyle pól, ile oczek wypadło na brązowej kostce.

Spinderella / fot. Przystanek Planszówka

Wspomniałem także o pniu. Ma on podwójne znaczenie. Jeżeli na zielonej kostce wyrzuciliśmy liść, możemy przesunąć pień i poruszyć pająkiem lub mrówką (w dowolnej kolejności). Pniem możemy przykryć jedną lub dwie mrówki, czasem aby Spinderella nie mogła ich złapać, innym razem, by przeciwnik nie mógł jej przesunąć. Mrówki (również maksymalnie dwie), mogą znaleźć się na pniu, co ułatwia ich złapanie.

Spinderella / fot. Przystanek Planszówka

„Pająk z każdym ma przymierze….

…nic nie daje, a sam bierze.” Gdy usłyszałem o Spinderelli, pomysł wydał mi się genialny w swojej prostocie i wykonaniu. I było tak do momentu, gdy nie zacząłem czytać instrukcji.

Przeczytałem ją i mimochodem zacząłem nucić słowa piosenki o biedronce, co po zasłonie szła… „Po coś po zasłonie szła?” W mojej głowie pojawiła się pajęczyna wątpliwości, pomimo że już w niejedną planszówkę grałem i niejedną instrukcję czytałem. A do tego doszło ukąszenie pająka w postaci błędu w częścią mówiącej o tym, że pomiędzy Peterem a Parkerem muszą być co najmniej dwie puste czerwone kropki. I choć to ewidentny błąd w tłumaczeniu, na stronie dystrybutora nie znajdziemy żadnej erraty. No cóż, widać, nawet w przypadku gier dla dzieci, gracz czasem musi poszperać w różnych miejscach w internecie, by upewnić się co do zasad.

Spinderella / fot. Przystanek Planszówka

Na szczęście dzieciaki nie muszą czytać instrukcji ich emocji nie mącił ten „detal”. Efekt „wow” owszem, pojawił się. Nie da się ukryć, że piętrowa plansza wręcz hipnotyzuje i przyciąga do gry.

Czy będzie też efekt „wow” w czasie rozgrywki? No tu gorzej – może się pojawić, ale nie musi…

Na pudełku ze Spinderellą sugerowany wiek to 6+. I choć wygląd gry może kusić, by kupić ją młodszym pociechom, warto tym razem posłuchać wydawcy. Mamy tu bowiem sporo negatywnej interakcji i konieczność budowania prostej strategii poruszania pająkami. W przypadku grupy docelowej to zaleta i z tym ciężko dyskutować. Dzięki tercetowi pająków ta gra zyskuje na oryginalności i znajdujemy w niej odrobinę głębi. Próba rozgrywek z młodszymi dziećmi może szybko powodować zniechęcenie. Jednak wydawca ostrzegał: sugerowany wiek 6+. Obok tego napisał, że można grać w 2-4 osób. W praktyce w dwie osoby jest bardzo pusto na planszy. W 4 może pojawić się zbyt wielki chaos. Optymalnym rozwiązaniem wydaje się rozgrywka w 3 osoby. I na krótszej planszy. Dłuższa, szczególnie w 4 osoby, może powodować przeciąganie się rozgrywki w nieskończoność.

Spinderella / fot. Przystanek Planszówka

„Mrówka i pająk, jak oni się kochają”

Słyszeliście o mrówce i pająku? Podobno „nie ma w całym Ohajo takiej pary jak ona i on”. A jednak ta piosnka ma również zwrotkę o przerwanej nici miłości. Biedronka także pożałowała spaceru po zasłonie. A jak zakończyła się moja przygoda ze Spinderellą?Żałować może nie żałowałem, ale z tą nicią miłości…

Spinderella / fot. Przystanek Planszówka

Początkowy efekt „wow”, podsycany informacją, iż gra zdobyła nagrodę Spiel des Jahres szybko opadł. Wiem, że pozytywna pieśń o tym tytule długo będzie wybrzmiewała. Bo gra jest dobra. Wielu recenzentów już ją mocno wychwalało. Ale w odczuciu moim i osób, z którymi grałem w Spinderellę, to TYLKO dobra gra. W 2 osoby nudno, w 4 chaotycznie, wreszcie przeciąganie się rozgrywki sprawiło, że nie jest ona przez dzieciaki tak często wyciągana, jak się spodziewałem. I jest to dla mnie dużym zaskoczeniem, gdyż spośród trzech tytułów wydanych ostatnio przez Simba Toys w Polsce, myślałem, że właśnie ten dostarczy najwięcej tego, czego szukam w grach dla dzieci: emocji. Tymczasem pozytywniejsze reakcje pojawiały się przy Gnaj robaczku! I Skubanych kurczakach.

Może Wy pokochacie mrówkę i pająka. U nas echo tej pieśni wybrzmiewa coraz rzadziej…

Informacje o grze

Tytuł: Spinderella
Autor: Roberto Fraga
Grafiki: Doris Matthäus
Wydawnictwo: Zoch Verlag
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: 20 minut
Profil na BGG link
Łukasz "UncleLion" Juszczak
Łukasz "UncleLion" Juszczak
Mąż, planszoManiaK, recenzent, socjolog, rowerzysta, yerboholik, redaktor naczelny... wiele ról, które się zazębiają niczym mechanizmy w dobrym euro....

Masz chwilkę?

Przeczytaj także

<b>Tytuł:</b> Spinderella <br /> <b>Autor:</b> Roberto Fraga<br /> <b>Grafiki:</b> Doris Matthäus<br /> <b>Wydawnictwo:</b> Zoch Verlag<br /> <b>Liczba graczy: </b> 2-4<br /> <b>Czas gry:</b> 20 minut<br /> <b>Profil na BGG</b> <a href=https://boardgamegeek.com/boardgame/171129/spinderella>link</a>Spinderella. Zwierzęcy magnetyzm jest prawdą?