Plażing. Parawany w dłoń. Pogadajmy o prototypie

Autor:

Kategoria:

Wczasowanie nad polskim morzem ma w sobie coś z gry strategicznej. Szczególnie w sezonie należy rozpisać sobie porządny plan dnia, aby wypocząć wedle życzenia. Bo tysiące rodaków pragną tego samego, w tej samej miejscowości! Ogrodzonego parawanami miejsca na plaży, a po zabarwieniu skóry na kolor w skali od raka po heban, obowiązkowo ryby w pobliskiej knajpie.

Gra Plażing. Parawany w dłoń autorstwa Łukasza Makucha bierze na tapet popularny sposób wypoczywania Polaków. Ma zakusy do pojawienia się na planszowych półkach graczy, którzy najpierw muszą pomóc w ufundowaniu gry – we wrześniu na Wspieram To wystartuje przeznaczona temu akcja. Mieliśmy okazję zagrać w prototyp i z przyjemnością dajemy Wam znać, jak nam się plażowało… a w zasadzie: plażingowało. Przy stołach.

Jak rozłożyć parawan? Strategicznie

Na planszową plażę wybierzemy się w składzie od 2 do 4 graczy. Można zabrać ze sobą dzieci, jeśli tylko mają 10 lat, a co sprytniejsze pewnie dołączą do zabawy wcześniej. Czas rozgrywki do poniżej pół godziny w dwie osoby, do 45 minut w większym składzie.

Planszę układamy z kwadratowych płytek, na których są zaznaczone najważniejsze miejsca, a także punkty, w których umieszczamy zasoby, o które będzie toczyć się piaskowy bój. Każdy z graczy dostaje parawany, koce i graty. To dzięki nim otoczy upragnione bursztyny, muszle i kamyki, za które na koniec gry otrzyma punkty. Rzut kością ustala, jaka pogoda jest na plaży.

Zasady są banalne: każdy z graczy w swojej turze może wyłożyć elementy albo zebrać zasoby ze swoich otoczonych obszarów. To drugie wykonujemy według reguły” albo wszystkie zasoby jednego rodzaju, albo 2 różne zasoby. Z zebraniem zasobów możemy zaczekać nawet do końca gry, nie jest to obowiązkowe zaraz po zamknięciu obszaru (co zresztą oznaczamy umieszczeniem w środku swojego meepla).

Oczywiście nie musi nas interesować tylko otaczanie zasobów, które wybraliśmy na początku. Z równie dobrym skutkiem podczepimy się pod obszar wybrany przez przeciwnika, bo a nuż w ostatniej chwili uda się uzyskać przewagę i zostać właścicielem? Własność ustalamy po wewnętrznej najkrótszej linii – liczymy tylko elementy niezbędne do zamknięcia obszaru.

Plażowanie kończymy w chwili, gdy jednemu z graczy skończą się parawany i koce albo gdy gracz nie może położyć już elementu ani zamknąć obszaru. Gracze punktują za każde zamknięcie obszaru, za obszar otoczony największą liczbą elementów i największą liczbę zamkniętych obszarów. Punkty powędrują do plażowiczów również za ustawienie parawanów względem wiatru, który wypadł na kości pogody.

Plażing… Porzućcie uprzedzenia

Polaków wyścigi na parawany weszły do ogólnej świadomości kilka lat temu i kojarzą się raczej negatywnie. Trudno było zatem na tytuł gry Łukasza nie patrzeć z przymrużeniem oka. Modny temat, który ma pomóc w promocji i sprzedaży gry?

Nawet, jeśli tak, to całość świetnie się broni. Grę cechuje to, co bardzo lubię: współgranie klimatu i mechaniki. To strategiczne area control, które dobrze odzwierciedla atmosferę plażowania nad polskim morzem i zdobywanie miejsca na wypoczynek. Mamy lody bambino, mamy rybny bar, znajdą się też dziki, które na Wybrzeżu widział każdy turysta. Kiedy otworzyliśmy pudełko z prototypem może nie powiało morską bryzą, ale sinicami – na szczęście – też nie. Jak na grę strategiczną, zmieściło się tu sporo klimatu, za który nie trzeba dopłacać opłatą klimatyczną.

Sytuacja jest dynamiczna

Pogoda nad Bałtykiem bywa kapryśna, o czym przekonujemy się, gdy wiatr wieje nam nie w tę stronę, w którą byśmy chcieli. W Plażingu, jak wspomniałam wyżej, ustawienie parawanów względem kierunku wiatru będzie skutkowało dodatkowymi punktami. Na plażowej, modularnej planszy również jak w życiu – piasek pod naporem tysięcy stóp zmienia kształt i nigdy nie wygląda dwa razy tak samo. Planszę także możemy układać w zależności od swojego widzimisię; szczególnie, kiedy ograliśmy już wariant podstawowy i chcemy więcej urozmaicenia. Zgadliście: brzmi jak dobra regrywalność.

Wyścig o miejsce na plaży budzi emocje – również przy planszy. Interakcji zdecydowanie więcej doświadczymy przy grze na więcej niż dwie osoby. Duet dostaje ciekawy pojedynek, wciąż poprawny i wyskalowany (plansza zmniejsza wielkość w zależności od liczby graczy). Dla dwóch osób przeznaczony jest dodatkowy kafelek „śmieci”. Obszar, który zawiera śmiecia, nie może zostać zamknięty. Dla jednych ciekawe, dla drugich: frustrujące!

Strategia to za mało? Sięgnij po dużą falę albo atak mewy

Kolejnym urozmaiceniem w Plażingu jest możliwość dodania do gry kart wydarzeń. Wiem, że tutaj opinie będą podzielone w zależności od upodobań graczy. Kto woli skupić się na aspekcie logicznym i krótkich wyliczeniach, pewnie nie zapała do nich sympatią. Natomiast wszyscy, którym zamarzy się aspekt losowy (i równie klimatyczny), śmiało wezmą karty wydarzeń w dłonie. Losowe wydarzenia przydadzą się zawsze, gdy chcemy urozmaicenia w wyścigu o plażowe zdobycze. Dobrze sprawdzają się przy rodzinnym graniu.

Plażing sprawia wrażenie gry przemyślanej, a my widzimy w niej spory potencjał, bo prostota rozgrywki połączona z dobrą tematyką ma szansę na szeroki odbiór. Niestety, czasem bolesne okazywało się punktowanie, kiedy to za pierwsze miejsce za obszar otoczony największą liczbą elementów ktoś otrzymywał 16 punktów, a drugi gracz dwa razy mniej. Jeśli prowadzący gracz zapunktował również najwięcej za największą liczbę zamkniętych obszarów (12, druga osoba: 6) – pozostali gracze mogli żegnać się z wygraną. Autor zapowiada, że system punktowania ma ulec zmianie: wyrównaniu ulegnie punktacja za wielkość i liczbę obszarów. Ale jeśli ktoś zapunktuje za obie rzeczy jednocześnie, to nie ma bata – to on będzie pierwszy w tym piaskowym wyścigu.

 

Wydanie crowdfundingowe będzie pewnie podrasowane wizualnie, co grze wyjdzie tylko na korzyść; za wersję graficzną odpowiada Studia Logotomia – Małgorzata i Sebastian Lis z zespołem. Chętnie zobaczymy nieco poprawioną instrukcję (mieliśmy dylemat, ile razy punktuje się za sąsiadowanie z polem „1”), a z detali: znacznik mówiący o tym, że gracz przekroczył 100 punktów.

Może trochę dziwnie będzie się w Plażing grało zimą… Ale ostatecznie od czego ma się Choinkę, która po letnim kurzeniu się na półce zwolni miejsce na półce parawanom. 😉

 

Agata Borowska
Jeśli nie gra w planszówki, prawdopodobnie spędza czas na rowerze. Na równi z jeżdżeniem po mieście na ostrym kole uwielbia indoor cycling – od kilku lat spełnia się jako instruktor. Pozostały wolny czas poświęca na Radio Uniwersytet i prowadzenie bloga.

Masz chwilkę?

Przeczytaj także

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here