Błądząc po szlaku. Majesty of Mountain. Castorland 4000 elementów

Autor:

Kategoria:

Przy okazji opisywania wrażeń z układania puzzli Odwieczna walka dobra ze złem wspominałem o półce wstydu, czyli puzzlach, które od długiego czasu czekają na ich otwarcie i ułożenie. Niby tylko dwa wzory, ale zarówno pierwszy, jak i drugi, na swoją kolej czekał od 2013 roku. Na początku tego roku zdecydowałem, że dość zwlekania. Czas zdobyć szczyt i poznać majestat gór. Czas na puzzle Majesty of Mountain 4000 elementów firmy Castorland.

Majesty of Mountain, Castorland 4000 elementów / fot. Przystanek Planszówka

4000 elementów potencjalnego błądzenia

4000 elementów stanowi już pewne wyzwanie. W przypadku takich puzzli nie wystarczą 2-3 wieczory, by ułożyć cały wzór. Należy nastawiać się na nieco dłuższą wyprawę, zatem należy się także odpowiednio przygotować. 4000 elementów dla niektórych brzmi przerażająco. Ale na szczęście na szczyt wiodą dwie ścieżki. Jedna z przewodnikiem, druga to dłuższa samotna wyprawa poza szlakiem. Sam zdecydowałem się na tę pierwszą, gdyż bardziej zależało mi na odpoczynku przy puzzlach niż żmudnym dłubaniu.

Co mam na myśli, pisząc o przewodniku? Otóż producent postanowił ułatwić nieco układanie i wzór podzielony jest na 3 worki, z których każdy stanowi osobny fragment obrazka. Widoki zazwyczaj nie stanowią mocno urozmaiconych wzorów, więc takie rozwiązanie wydaje się wygodne, by uniknąć frustracji przy układaniu dużych połaci jednolitych fragmentów jak choćby niebo czy las. Ale jeżeli ktoś ma ochotę poczuć się jak prawdziwy człowiek gór, oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by przed rozpoczęciem układania je wymieszać.

Majesty of Mountain, Castorland 4000 elementów / fot. Przystanek Planszówka

W górę małymi krokami

I małymi puzzlami. Puzzle Castorlanda maja różne wielkości elementów w zależności od elementacji. I tak te na 1500, 3000 i 4000 charakteryzują się małymi puzzlami. Ma to swoje zalety i wady. Dzięki temu duże elementacje zajmują po ułożeniu mniej miejsca. Jednak mniejsze elementy, szczególnie dla osób starszych, mogą być utrudnieniem podczas układania. Nie traktujcie tego jako wady, lecz cechę. Sam producent uczciwie informuje o tym na swojej stronie internetowej.

Pierwszy worek wybrałem losowo i trafił się lewy fragment obrazka. Zresztą dla każdego z nich strategia układania była podobna. Najpierw sortowanie. Tych puzzli nie polecam układać na zasadzie przypadkowego wyciągania elementów z pudełka. Tym bardziej, że wstępny podział jest naprawdę prosty, ze względu na charakterystyczne obszary. Osobne pudełko na niebo, góry, las, wodę i oczywiście ramkę, którą też układałem jako . Potem, myśląc, że niebo będzie najżmudniejsze w układaniu rozpocząłem od niego. I przyznaje, mocno się zdziwiłem, gdyż ten fragment nie przysparzał większych trudności. Różne jego odcienie zdecydowanie pomagają połączyć elementy w całość. Najłatwiejsze okazało się jezioro. Nie tylko ze względu na dużą różnorodność odcieni, ale także na widoczne ułożenie fal, które pomagało odpowiednio zorientować puzzle w poziomie. Potem poziom trudności rósł.

Gdzieś widziałem to drzewo…

Najbardziej uciążliwy okazał się fragment lasu. Małe elementy, małe listki… wszystko wygląda bardzo podobnie. Ale w lewym fragmencie las nie zajmuje wiele miejsca. Widząc jednak, że wędrówka po lesie grozi błądzeniem, jako drugi worek otworzyłem ten z prawą częścią widoku.

Chciałem zacząć od lasu, ale po sortowaniu jakoś tak przyjemnie i naturalnie chwyciłem za część jeziora, że żal było jej od razu nie zakończyć. Drugi w kolejności las, który z tej strony jest najbardziej jednolity i nawet fragmenty skał bardzo nie pomagają. Tutaj naprawdę błądziłem i w duszy dziękowałem sobie, że nie wpadłem na pomysł wymieszania worków. Korzystne okazało się posortowanie elementów według rodzajów puzzli (z jedną wypustką, dwoma itd.) co trochę pomagało w orientacji w terenie. Ale, gdy już uporałem się z tym fragmentem, dalej było już z górki.

Majesty of Mountain, Castorland 4000 elementów / fot. Przystanek Planszówka

Dla wygody nie łączyłem od razu całych puzzli. Wyciągając trzeci worek, postanowiłem odczepić tylko paski lewej i prawej części, tak, aby mieć coś w rodzaju ramki. Puzzle układam na płytach HDF, a takie podejście nie wymagało dużej płyty. Majesty of Mountain po ułożeniu zajmuje 138 cm x 68 cm, czyli więcej niż szerokość stołu, przy którym zazwyczaj siedzę. Gdybym zdecydował się na ich wymieszanie, pewnie takie podejście nie byłoby możliwe do wdrożenia. Ale tak jak powiedziałem, w przypadku tego wzoru zależało mi na odpoczynku. Zresztą podobno nawet wspinaczka na ten szczyt jest ułatwiona.

Gdzieś to jest?!

No właśnie. Ładny widoczek, ale właściwie czego? Góry, jezioro… a na pudelku prócz tajemniczego tytułu i ostrzeżeniu o małych elementach nie ma żadnej wzmianki o tym, gdzie zrobiono to zdjęcie. Na szczęście z pomocą jigsa-wiki.com udało się rozwikłać tę zagadkę. Majesty of Mountain to zdjęcie zrobione w Austrii, a dokładniej w Północnych Alpach Wapiennych. Te trzy szczyty to Brotfall (2380 m.n.p.m),  Spitzmauer (2 446 m.n.p.m ) i Großer Priel (2515m), najwyższy szczyt tego pasma, na szczycie którego znajduje się krzyż. A jezioro, które widzimy, to Schiederweiher. Ciekawostką jest fakt, iż to sztuczny zbiornik, ukształtowany na przełomie XIX i XX wieku przez Johanna Schiedera. Jego maksymalna głębokość to zaledwie 1,5 metra. Sztuczny zbiornik otoczony majestatem gór, stał się jednym z ładniejszych miejsc w Alpach.

Majesty of Mountain, Castorland 4000 elementów / fot. Przystanek Planszówka

Po prostu Castorland

Puzzle Castorland są bardzo charakterystyczne. Pudełka są z dużo cieńszej tektury niż w przypadku np. Ravensburger. Z racji, że puzzle tej firmy nie należą do drogich, tutaj doszukuje się elementu, na którym firma (mimo wszystko mądrze, bo wolę oszczędność na pudle niż puzzlach) oszczędza. Wzory o większych elementacjach mają mniejsze elementy (podkreślam, to cecha, nie wada). Skoro już o cechach charakterystycznych Castorlandów piszę, to muszę także wspomnieć o luzach. Zdecydowanie są to puzzle, których nie będziecie w stanie przenosić w całości.

Miłym zaskoczeniem było podzielenie wzoru na trzy worki. Z tego, co obserwuję w ostatnich latach, coraz więcej producentów na to się decyduje. I znów, jedni na to kręcą nosem, inni korzystają. Jeżeli miałbym wskazać wadę tego rozwiązania, to lekkie przesunięcie obrazka na łączeniach poszczególnych części. Z daleka oczywiście nie widoczne, ale gdy się przyjrzycie, na pewno je dostrzeżecie.

Wszystko to sprawia, że Castorland ma zarówno swoich wielkich zwolenników, jak i tych, którzy za nimi nie przepadają. Ale jeżeli jakiś wzór Was przekonuje, spokojnie po nie sięgajcie. Nie są one frustrujące… no chyba że akurat zabłądzicie w lesie, szukając drogi na szczyt.

 

Łukasz "UncleLion" Juszczak
Mąż, planszoManiaK, recenzent, socjolog, rowerzysta, yerbohilik, redaktor naczelny... wiele ról, które się zazębiają niczym mechanizmy w dobrym euro....

Masz chwilkę?

Przeczytaj także

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here