Zbuduj swoje miasto

0

Poniższy artykuł pierwotnie ukazał się na blogu Pirat na planszy, który stał się częścią portalu Przystanek Planszówka

Stuk, puk, trach, ciach…miasto w mej kajucie buduję i jak tu dla inżyniera Lady J. utrudnić życie knuję. Zgrzyt, świst, wody niejeden litr i w mym mieście pierwsze budynki się ukazują, co Lady J. w szklane oko kują. Opera, szpital, ratusz i teatr się pojawiają, a następnie wille, domy handlowe i osiedla, które ludzi do zamieszkania zachęcają. Wszystko to w niecałe 15 minut, a gdy już wiatr w żagle złapiesz to kolejne budynki budujesz i miejskiej dżungli smak poczujesz, co zwycięstwo Ci da i do kolejnej rozgrywki zachęca. Materiały do budowy G3 zapewnia i  instrukcję w języku zrozumiałym dla polskiego majstra udostępnia.

Co w ładowni?

Pudło łajby „Zbuduj swoje miasto” jest chyba najczęściej stosowanym pudłem w przypadku karcianek wydawnictwa G3 i swymi gabarytami jest identyczne, jak pudło od Rekinów Biznesu, czy też popularnych Fasolek. Pudło jest więc solidne, poręczne i jak na plac budowy wyjątkowo nie będzie problemu z zapakowaniem do plecaka, a zmieści się również w tylnej kieszeni spodni. W samej zaś ładowni znajdziemy 110 kart oraz 1 instrukcję i to wszystko, co jest potrzebne nam do rozgrywki. Jakość kart, jak zawsze w przypadku tego wydawnictwa bez zarzutów. Faktura kart jest perforowana, co mnie cieszy, bo osobiście uważam, że  wydłuża to żywotność kart 🙂 Instrukcja wydana na śliskim papierze w stylu łamanej „harmonijki”, czyli również standard w przypadku karcianek od tego wydawnictwa, co sprawdza się bardzo dobrze w tak wydanych łajbach.

Grafiki na kartach nie są super realistyczne, a raczej w stylu grafik dla młodszych odbiorców. Proste, kolorowe, spełniające swoje zadanie. To kwestia gustu i szklanego oka, czy wypolerowane, czy też po jakiejś rozróbie w porcie 😉 Niestety jest jedna rzecz, która mi się nie podoba, a mianowicie zbyt dużo próżni na niektórych kartach. Po prostu nie lubię tego stylu, gdy na karcie jest miejsce na tekst, a tam go nie ma. Wolałbym aby grafika była większa i to miejsce wypełniała. Miałem też (chyba, jako jedyny recenzent 😉 problem z interpretacją zapisów na niektórych kartach. Mianowicie na  kartach mających wpływ na inne karty znajdziecie opis np. Koszt – 1 za Centrum badawcze, no i co autor miał w takiej sytuacji na myśli? Czy koszt Centrum badawczego wynosi 1, czy też koszt Centrum badawczego należy pomniejszyć o 1, czyli po prostu minus 1? Mała wizja lokalna grafik zagranicznych wydań na BGG wyjaśnia, że jednak ma to być minus 1.

Jak tym pływać, i jaki kurs?

Zbuduj swoje miasto to karcianka znanego w planszówkowym świecie współtwórcy kultowej gry Race for the Galaxy Toma Lehmanna. Łajba przeznaczona jest od 2 do 5 graczy i daje nam możliwość budowy swojego miasta w niespełna 15-20 minut. Cel gry jest więc jasny, budujemy miasto i zdobywamy punkty zwycięstwa. Kto pierwszy zdobędzie minimum 50 punktów zwycięstwa ten wygrywa. 

Czas gry jest bardzo krótki z tego względu, że wszyscy graczy wykonują swoje akcje w tym samym czasie, a samych akcji nie ma dużo. Zacznijmy jednak od początku. Całą talię kart tasujemy i do każdego z graczy trafia po 7 kart z których każdy wybiera dla siebie 5, a 2 odrzuca. Karty przedstawiają różne budynki, obiekty budowlane, które będziemy mogli wybudować. Każdy z obiektów ma określony koszt budowy i wysokość dochodów, jakie nam zapewnia oraz ilość punktów zwycięstwa, które otrzymujemy po wybudowaniu takiego obiektu. Karty są też środkiem płatniczym, a każda z kart ma wartość 1, gdy chcemy nią płacić za budowę któregokolwiek z budynków. Ciekawy mechanizm wykorzystania tych samych kart, jako różne środki w grze, który znany jest już z Race for the Galaxy, czy też Na Chwałę Rzymu. W przypadku tej łajby sprawdza się również dobrze i wymusza pozytywne kombinowanie, co budować, a co wykorzystać, jako środek płatniczy.

Rozgrywka składa się z 3 faz. W pierwszej fazie gracze wykładają koszulkami do góry kartę z budynkiem, którą będą chcieli budować. Następnie jest faza wznoszenia budynków, w której gracze muszą zapłacić za budowę wybranego przez siebie przed chwilą budynku, odrzucając z ręki tyle kart ile wynosi jego koszt budowy. Możemy również raz na całą rozgrywkę zrezygnować z budowy budynku aby sięgnąć po kartę architekta, który daje nam, co rundę dodatkowy dochód. Niezależnie od tego możemy również zrezygnować z budowy, gdy stwierdzimy, że jednak wybranego budynku nie będziemy stawiać. Wówczas dobieramy 5 kart z talii, wybieramy dla siebie jedną z nich, a resztę odrzucamy. W rzeczy samej są to najważniejsze dwie fazy, który rozgrywamy. Przemyślane stawianie budynków zapewni nam dochód w postaci kolejnych kart, co przekłada się na nasze możliwości w budowaniu kolejnych bardziej dochodowych budynków. Jakie budynki zbudujemy tak naprawdę determinuje los, bo jak na karciankę przystało wszystkie karty dociągamy w sposób losowy. Małym dodatkowym smaczkiem w budowaniu naszego miasta są zależności występujące pomiędzy kartami np. aby wybudować supermarket, musimy mieć już wybudowany węzeł drogowy. Niektóre wybudowane obiekty obniżają również koszt budowania innych np. gdy mamy centrum badawcze, wówczas o 2 karty mniej kosztuje nas budowa parku technologicznego i szpitala. Dodatkowo na niektórych kartach znajdziemy symbol samochodu, fontanny, czy też koszyka na zakupy, karty te dają nam dodatkowy dochód, gdy mamy wybudowany budynek, który daje nam przychód z takich elementów. Zależność ta pozwala również na niewielką interakcję między graczami. Może się bowiem okazać, że czerpiemy dochody z budynków wybranego przeciwnika, który ma jeden z trzech wyżej wymienionych symboli na swoich budynkach.Ostatnia faza gry to przychody i punkty zwycięstwa. Zarówno przychody, jak i punkty zwycięstwa uzyskujemy wyłącznie z już wybudowanych budynków. Oczywiście różne budynki dają różny przychód, a czasami wyłącznie sam przychód, bądź same punkty zwycięstwa. Każda faza kończy się liczeniem wszystkich zdobytych punktów zwycięstwa w sposób narastający, dodając do siebie uzyskane wyniki w poszczególnych turach. Dlatego przy większej ilości osób przyda się coś do zapisywania (przy dwóch osobach spokojnie dacie radę w pamięci, chyba że zbyt dużo rumu w głowach zagości 😉 Na koniec sprawdzamy, czy nikt nie przekracza limitu 12 kart na ręce, bo jeśli tak, to musi odrzucić nadmiar i rozpoczynamy kolejną turę.

Na dno, czy do abordażu?


To nie jest taka łatwa sprawa 😉 Jeśli ktoś myślał, że będzie czuł się na tej łajbie, jak wizjoner i architekt wielkiej metropolii to może się zawieść i rzucać swoją ukochaną kielnią bądź poziomicą na wszystkie strony. Gra jest zbyt krótka i zbyt losowy, by myśleć tu o strategii rozwoju naszego miasta. Wybór nie jest zupełnie prosty i oczywisty ale uzależniony od tego, co w danej turze mamy na ręce i chociaż w karciance to żadna wada to jednak na długofalowe planowanie nie ma czasu. Interakcja jest znikoma, a próby obierania, jako naszego podstawowego źródła dochodu budynków przeciwników jest po prostu nieopłacalne i oznaczać może klęskę. Charakter przebiegu rozgrywki – „każdy sobie rzepkę skrobie” i bach, nagle któraś z tur jest już ostatnią, co tak naprawdę nie jest wielkim zaskoczeniem, bo pomimo krótkiego czasu gry, można dorzucić do tego wszystkiego efekt „kuli śnieżnej”. Kto na początku ma karty, które pozwalają mu stawiać budynki, które natomiast będą przynosiły mu dochód, to będzie szybko miał dużo kart na ręce, co przełoży się na większe możliwości budowy w kolejnych turach i przewagę w rozgrywce.

Problem jest właśnie w tym, że pomimo tego, iż „Zbuduj swoje miasto” nie jest wielce rozbudowaną i strategiczną karcianką to daje całkiem sporo przyjemności i naprawdę fajnie mi się w nią grało. Chociaż nie lubię gier, gdzie dużo się przelicza, a w przypadku tej łajby sporo czasu na to poświęcamy, to mechanizm gry działa dobrze, a szybkość rozgrywki sprzyja rozgrywaniu kilku partii po sobie. Łajba ma potencjał, który sprawdzi się w lekkiej rodzinnej rozgrywce (przemawia za tym właśnie szybkość rozgrywki, prostota zasad, jakość wydania i cena) i chociaż ze względu na mnóstwo negatywnej interakcji wolę Rekiny Biznesu, to czasami z Lady J. miasto w swej kajucie również wybudujemy, a dla „Zbuduj swoje miasto” 4 z dużym minusem (-) dajemy.

Tekst i zdjęcia: Pirat Cristobal

Dane techniczne łajby
nazwa: Zbuduj swoje miasto
ładowność: od 2 do 5 piratów
wiek pirata: od 10 lat
czas rejsu:  15-20 minut

Kurs na BGG  

Za przekazanie łajby dla wydawnictwa G3 dziękuję i do pływania na ich łajbach nawołuję!

 

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena
7
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułStone Age (Epoka kamienia)
Następny artykułWniosek kuratora w sprawie skazanego: Carcassonne
Rach, ciach, trach! W pierwszej kolejności pudła z karciankami i kośćmi plądruje, bo szybkiej konfrontacji ciągle poszukuje i nad wyraz miłuje. Wytchnienia w rodzinnej kooperacji szuka, gdzie wspólnie z Lady J. i Małym Piratem przygody przeżywają i złym lordom brzydkie gęby obijają.