Dzień dobry Państwu. Proszę powiedzieć: co mam napisać o grze, o której powiedziano już wszystko?

Red7 za sprawą Lucrum Games przebojem weszła na planszowe salony. Choć gra jest małych rozmiarów, miało się wrażenie, że półki sklepowe i facebook’owe tablice zapłonęły czerwienią. Ale nie tylko wszelkiej maści witryny nabrały tak soczystego koloru. Najwięcej ciepłej czerwieni produkowały mózgi graczy, którzy w rozgrywkę potrafią zaangażować się nawet na kilka godzin, o czym świadczą turnieje z tą grą w roli głównej.

Nie znasz zasad? Nie szkodzi…

– Gramy w Red7? – zaproponował.

– Możemy. Grałeś już? – zapytałam, gotowa tłumaczyć zasady.

– Nie. Ale wiem, jak się gra!

Faktycznie wiedział. I to raczej nie zdziwi nikogo, kto miał styczność z Red7, a ten kto nie miał, powinien czuć się zachęcony. Przejrzyste, proste zasady to jeden z największych atutów tytułu Chudyka & Cieslika. Musisz zagrać tak, by wygrywać. Jeśli nie – dziękujemy, do zobaczenia w następnej rundzie.

Red 7 / fot. Przystanek Planszówka
Red 7 / fot. Przystanek Planszówka

W pudełku czeka na nas 49 kart – cyfry od 1 do 7 w siedmiu kolorach. Zaczynamy od rozdania graczom siedmiu kart do ręki i jednej do palety, która jest widoczna dla wszystkich. Na tło kładziemy kartę rozpoczynającą, która mówi, że w tym momencie wygrywa gracz, który ma najwyższą kartę w palecie.

Co robić?

W swoim ruchu gracz może dołożyć:

1 kartę do swojej palety; albo 1 kartę do tła, czyli zmienić regułę; albo 1 kartę do palety, a następnie 1 kartę do tła.

Po swoim ruchu trzeba wygrywać według obowiązującej zasady. Te są narzucone przez tęczowe kolory. I tak:

  • fioletowy – najwięcej kart poniżej 4
  • indygo – najwięcej kart z kolejnymi cyframi
  • niebieski – najwięcej kart w różnych kolorach
  • zielony – najwięcej kart z cyframi parzystymi
  • żółty – najwięcej kart w jednym kolorze
  • pomarańczowy – najwięcej kart z tą samą cyfrą
  • czerwony – najwyższa karta (czyli czerwona siódemka jest królową :)).
Red 7 / fot. Przystanek Planszówka
Red 7 / fot. Przystanek Planszówka

Wygrywasz, jeśli na końcu swojej tury masz w palecie najwyższą kartę albo najwięcej kart spełniających aktualną regułę. Może się zdarzyć, że dojdzie do remisu – wtedy najpierw porównuje się liczby, a jeśli to nie rozstrzyga, to kolory, które też mają swoją hierarchię. Nietrudno się domyślić, że bardzo często to czerwone karty wywalczą najwięcej.

Dzień dobry, jestem uzależniony

Mało? Uwierzcie, że tak. Po kilku rozgrywkach chce się więcej – na szczęście autorzy mają coś dla tych, którzy maksymalnie wciągnęli się w grę. Warianty zaawansowane, a tak naprawdę dodatkowe zasady, przedłużają rozgrywkę. Nie trzeba jednak tego odbierać jako wadę. Moim zdaniem dzięki temu gra staje się jeszcze ciekawsza.

Red 7 / fot. Przystanek Planszówka
Red 7 / fot. Przystanek Planszówka

Zgodnie z dodatkową zasadą zagrywamy kartę na tło. Jeśli liczba na tej karcie jest wyższa od liczby kart na naszej palecie, możemy dociągnąć dodatkową kartę ze stosu dobierania. Jeśli stos jest wyczerpany, należy obejść się smakiem. Ponadto grę możemy podzielić sobie na rundy. Jeżeli wygrywamy rundę, możemy ze swojej palety wyciągnąć wszystkie karty, które spełniły zwycięską regułę. Określona liczba punktów, zależna od liczby graczy, przyniesie nam ostateczne zwycięstwo.

Red 7 / fot. Przystanek Planszówka
Red 7 / fot. Przystanek Planszówka

Z rozmów z innymi graczami wiem, że to ulubiony wariant wielu osób – formuła pierwsza dość wcześnie zaczyna się nudzić i jest odpowiednia dla tych, którzy dopiero wciągają się w temat. Zaawansowani w Red7 mogą też pobawić się z cyframi nieparzystymi. W przypadku zagrania do swojej palety 1,3,5 lub 7 trzeba wykonać dodatkową akcję. Ta może oznaczać np. zagranie dodatkowej karty na swoją paletę albo zabranie komuś karty z palety – czujecie dreszczyk emocji towarzyszący negatywnej interakcji?

Nie szalej na tęczy

Wbrew pozorom w prostej grze łatwo się pogubić. Przede wszystkim z kartami trzeba działać rozsądnie. Może się bowiem okazać, że wciąż zmieniając reguły i dokładając karty, wyczerpaliśmy karty z ręki i nie mamy już czym wojować. W takim przypadku oczywiście przegrywamy. Warto więc zadbać o to, żeby liczba kart na ręce nie zapowiadała rychłej klęski.

Red 7 / fot. Przystanek Planszówka
Red 7 / fot. Przystanek Planszówka

Mam wrażenie, że w grze jest tyle samo planowania, co losowości. Zerkając na swoją startową siódemkę można dosyć szybko założyć, które karty będziemy po kolei wykładać – to jednak nie gwarantuje sukcesu. Wada? Być może, ale też kolejny czynnik wpływający na to, że gra jest dynamiczna. Oczywiście dynamizm pójdzie w zapomnienie, kiedy zasiądziemy na przykład na zorganizowanym turnieju, do czego tytuł doskonale się nadaje. Wtedy, w towarzystwie wytrawnych graczy, możemy nad tą niewinną karcianką spędzić co najmniej kilkadziesiąt minut, rozpracowując zagrania przeciwnika i zapewniając umysłowi wysiłek, z którym dawno nie miał do czynienia. W dobie powtarzalnych zadań to świetna rozrywka.

Red 7 to gra prosta, niesamowicie regrywalna, tęczowa, zmuszająca do główkowania i… niezwykle wciągająca. Po jednej partii prawie zawsze ma się ochotę na więcej. Tym tytułem chce się zarażać innych:  może to być uczeń i emeryt, student i etatowiec, miłośnik negatywnej interakcji albo kooperacji. Zanim pomyślicie, że to niemożliwe, by ta gra była nominowana w czterech kategoriach do Golden Geek (imprezowa, rodzinna, innowacyjna, karciana), koniecznie dajcie się wciągnąć w tę kolorową rozgrywkę.  Małe pudełko zmieści się w podróżny plecak, a więc jeśli jeszcze nie wiecie, którą grę warto spakować na wakacje, zerknijcie w stronę czerwonej siódemki. Ale uwaga – to uzależnia!

Okiem UncleLiona 8/10

Niewielkie rozmiarem, ale zapewniające wielką zabawę. Chciałoby się dać 7, duże czerwone 7, ale gra nie zasłużyła na tyle. No i czerwień, to kolor w którym nie każdemu do twarzy… Zasłużyła na więcej 7. To tyle, bo miało być w siedmiu słowach. Cóż… Siódemka, która przerosła siódemkę.


A gdy zechcesz zostać Mistrzem, dzięki Red 7 masz ku temu doskonałą okazję. W całej Polsce trwają Eliminacje do Mistrzostw Polski w „czerwoną siódemkę”. Nagroda główna w finale – 707 zł. No i tytuł. Mistrza, po siedmiokroć! Kolejne eliminacje już w drugiej połowie sierpnia. Wypatrujcie na fanpage Lucrum Games!

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena:
8.5
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułZnamy zwycięzców niemieckiej nagrody Gry Roku
Następny artykułMisja: obronić planszówkę i… tytuł!
Jeśli nie gra w planszówki, prawdopodobnie spędza czas na rowerze. Na równi z jeżdżeniem po mieście na ostrym kole uwielbia indoor cycling – od kilku lat spełnia się jako instruktor. Pozostały wolny czas poświęca na Radio Uniwersytet i prowadzenie bloga.