Lanie

Autor:

Kategoria:

Dzisiaj wieczorem w akcie swej bezgranicznej dobroci Lady J. wyraziła chęć rozegrania partyjki w 6. bierze! Nie wiedząc, co mnie czeka rzuciłem się, jak rekin na łatwą zdobycz. Partia była krótka i składała się z 4 rund ale praktycznie, co runda to…szkoda gadać, lepiej niech cyfry przemówią:

1. runda 15 do 5, 2. runda 22 do 9, 3. runda 26 do 4, 4. runda 24 do 1 (i moja łajba idzie na dno!).  Zebrałem 87 byczych łbów, a Lady J. w tym samym czasie tylko 19. To jest potwarz dla mojej pirackiej niegodziwości! A do tego Mały Pirat tylko dopytywał z uśmiechem na twarzy, czy aby na pewno ta katastrofa jest prawdą! Tylko „Malutka Lady”, leżąca z boku wspierała Pirata.

Jak przystało na pirata już tego zdarzenia nie pamiętam ale o srogim rewanżu na mej złotowłosej Lady J. nie zapomnę i niech stracę swoją drewnianą nogę ale „godność” piracką odzyskam!

Poniższy artykuł pierwotnie ukazał się na blogu Pirat na planszy, który stał się częścią portalu Przystanek Planszówka

Krzysztof Niziałek
Krzysztof Niziałek
Rach, ciach, trach! W pierwszej kolejności pudła z karciankami i kośćmi plądruje, bo szybkiej konfrontacji ciągle poszukuje i nad wyraz miłuje. Wytchnienia w rodzinnej kooperacji szuka, gdzie wspólnie z Lady J. i Małym Piratem przygody przeżywają i złym lordom brzydkie gęby obijają.

Masz chwilkę?

Przeczytaj także

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj