Open Space

Autor:

Kategoria:

A14 Games to nowy gracz na rynku planszówek. Wydawnictwo zadebiutowało w tym roku grą pod tytułem OpenSpace: Gra korporacyjnych pionków. W grze gracze biorą udział w swoistym wyścigu po drabince kariery zawodowej. Stres, wypalenie zawodowe, to hasła, które będą nieobce dla wszystkich, którzy spróbują swoich sił w drodze do awansu. W takich to warunkach przyszło odbyć praktyki kolejnemu z „naszych” studentów 😉

Gra o pracowaniu? To nie może być dobre! Tak pomyślałem, gdy zobaczyłem pudełko gry OpenSpace od A14 Games. Jednak pozory mylą i nawet praca może być przyjemna w wykonaniu planszówkowym.

Co skrywa pudełko?

Średnich rozmiarów pudełko odkrywa przed nami małą, jak na swój rozmiar zawartość gry. W środku znajdziemy instrukcję, planszę, karty i pionki. Plusem jest, że mamy osobny woreczek foliowy do kart i pionków, co nie zawsze jest obecne. Instrukcja obszernie opisuje grę i działania jakie możemy wykonać. Po jej przeczytaniu nie ma żadnych wątpliwości jak powinno się grać. Plansza służy do określenia punktów (poziomu) kariery i stresu. Wydaje się, że gra powinna mieć mniejszą planszę i instrukcję, bo wtedy pudełko mogłoby być mniejsze. Dzięki temu łatwiej można by ją przenosić ze sobą i może byłaby tańsza. Karty i pionki zostały wykonane poprawnie. Jednak nie spodziewajmy się cudów, są to zwykłe plastikowe pionki, a i karty nie są wykonane oryginalnie. Grafiki na nich są proste i humorystyczne. Jakość wykonania komponentów do gry jest poprawna i jest ich mało.

Pracować, by się chciało

Wbrew początkowym obawom okazało się, że fajnie w to się gra. Pomimo małej ilości elementów i małych możliwość akcji, gra wciąga. Szybkość rozgrywki powoduje, że nie zdążymy się nią znudzić. Walczenie o każdy punkt stresu oraz kariery wciąga i walka jest wyrównana. Przeważnie jednak wygrywa się poprzez odpadnięcie reszty uczestników. Pierwsze rozgrywki zajęły nam 25-30 minut w przypadku gry na 3-4 graczy i około 15 minut w przypadku gry dla 2 graczy. Po rozegraniu kilku partii, wstępnie uważam, że kart wydarzeń jest za mało, bo tylko 26. Przez swoją małą różnorodność jest obawa, że gra znudzi się po większej ilości rozgrywek. Mi jeszcze się nie znudziła, ale koledzy trochę mniej chętnie podchodzili do dalszych gier.

Na razie gra się fajnie, a mechanika jest prosta i nie ma problemu z jej zrozumieniem. Na ostateczną ocenę przyjdzie jednak czas w recenzji, którą już za jakiś czas będzie można przeczytać.

Tekst powstał dzięki współpracy Przystanku Planszówka ze studentami specjalności Gamedec – badanie i projektowanie gier.

Paweł Górski
Paweł Górski
Student drugiego roku Humanistyki 2.0 na specjalności badanie i projektowanie gier. Kolekcjoner filmów, których i tak nie ma czasu oglądać, fan anime i mangi oraz miłośnik seriali. Ubolewa, że na granie nie starcza mu już czasu przez co lista tytułów do zagrania ciągle się wydłuża.

Masz chwilkę?

Przeczytaj także

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj