Na ratunek!

Autor:

Kategoria:

Błysk czerwonych i niebieskich świateł, kakofonia donośnych sygnałów dźwiękowych – to proza naszego dnia codziennego. Jadąc do pracy lub z niej wracając, niejednokrotnie obserwujemy karkołomny przejazd służb ratunkowych śpieszących komuś na pomoc.

W takiej sytuacji najbardziej irytującym elementem są… gapie. Z pokolenia na pokolenie poziom ignorancji przepleciony chorobliwą ciekawością jest coraz większy. Chcemy być częścią wydarzenia, chcemy je udokumentować. Tragikomicznie wyglądają sytuacje, gdy na miejscu zdarzenia ratownicy, zamiast udzielać pomocy poszkodowanych, muszą użerać się z komórkowymi paparazzi.

Na ratunek! / fot. Przystanek Planszówka

To zjawisko jest i tak delikatne w porównaniu z nierozważnym wzywaniem pomocy. W dzisiejszych czasach tzw. „głupie żarty” telefoniczne nie miałyby miejsca. W dobie telefonii komórkowej łatwość w namierzeniu dowcipnisia jest dość znacząca, podobnie jak kara za tego typu wygłupy. Jeszcze 30 lat temu, gdy królowały budki telefoniczne na karty magnetyczne lub monety, taki żartowniś był anonimowy i niewiele mogło go powstrzymać. Czasy się zmieniły a problem, pomimo iż zepchnięty na margines, jednak pozostał. Warto, aby najmłodsze pokolenie uświadamiać, że te czerwone i niebieskie sygnały czemuś, lub raczej komuś, służą. Jakby tu naszych najmniejszych w tym zakresie wyedukować? Mam! Przez grę planszową! Na taki genialny pomysł wpadło wydawnictwo Egmont. Niepozorny tytuł Na ratunek! autorstwa Stefana Kołeckiego to ciekawe podejście do wspomnianego wyżej tematu.

Pudełko niepozorne, ale w ładnej szacie. Komponenty to w zasadzie tylko żetony, ale wykonane starannie i dość ładne graficznie, z charakterystyczną kreską.

Tytuł przeznaczony dla 2-4 graczy, nie mniej najlepiej skalował się przy zetknięciu tylko dwóch umysłów. Sama rozgrywka dość wartka nie powoduje niepotrzebnego downtime’u.

Na ratunek! / fot. Przystanek Planszówka

Na czym rozgrywka w Na ratunek! polega? Jest to gra typu memory w dość interesującej odsłonie. Nazwałbym to podwójnym memory. Dlaczego? Ponieważ każdy gracz posiada taki sam zestaw czterech pojazdów ratunkowych: pogotowie, straż pożarna, policja oraz pomoc drogowa. Do tych pojazdów przypisany mamy drugi zestaw kafli – wspólnych. Na nich narysowane są różne zdarzenia, na które możemy reagować naszymi pojazdami. Wiadomo – karetka przyjedzie do złamanej nogi, policja stawi się na miejscu kradzieży, straż pożarna ugasi pożar a pomoc drogowa odholuje uszkodzony pojazd. Tego typu zdarzeń jest kilka rodzajów. Dla ułatwienia kolory ramek wokół pojazdów są tego samego koloru, co ramki wokół zdarzenia. To jednak nie wszystko! Wśród kafli ukrytych jest kilka z symbolem fałszywego alarmu. Tych gracze powinni się wystrzegać.

Na ratunek! / fot. Przystanek Planszówka

Jak rozgrywka wygląda? Każdy z uczestników zakrywa rewersami swoje kartoniki z pojazdami i miesza je tak, aby na początku nie wiedzieć, gdzie które służby ratownicze są. Następnie w ten sam sposób mieszamy i układamy wszystkie żetony zdarzeń. Rozgrywający naprzemiennie odkrywają swój żetonik z pojazdem oraz jeden z wybranym zdarzeniem. Jeżeli pokrywają się one, wówczas kontynuuje grę. Jeżeli żetony nie pasują, wówczas inicjatywę przejmuje przeciwnik. Wyjątkiem jest również odkrycie kafelka z fałszywym alarmem. W takim wypadku gracz pobiera specjalny żeton alarmu i kładzie go przed sobą, a odkryte fałszywe wezwanie jest z powrotem zasłaniane. W przypadku gdy cztery takie niespodzianki nam się przydarzą, kończymy rozgrywkę jako przegrany. W zasadzie rozgrywka w Na ratunek! może skończyć się na dwa sposoby. Pierwszy – gdy na polu działania zostanie tylko jeden gracz. To on będzie dzierżył palmę zwycięstwa. Druga sytuacja to ta, gdy na stole pozostaną tylko 4 żetony z samymi fałszywymi alarmami. W takiej sytuacji gracze podliczają liczbę prawidłowych wezwań, które zebrali. Zwycięzcą jest ten, kto ma najwięcej w puli… ale w zasadzie to chyba w takim przypadku wszyscy są wygranymi.

Na ratunek! / fot. Przystanek Planszówka

Początkowo zastanawiałem się, jak ocenić ten tytuł. Gdybym patrzył od strony tylko samego mechanizmu rozgrywki i grafiki, moja nota wyniosłaby 4. Ot, kolejne memory dla dzieci. Szalę w stronę wyższej oceny przesunął na pewno wątek edukacyjny gry Na ratunek!. Możliwość pokazania w taki przystępny sposób tego, że służby ratunkowe to nie żart i należy je wzywać tylko w nagłych przypadkach to bezcenna wiedza dla naszych dziatek. Świetny pomysł i oby więcej takiego podejścia do tak ważkich tematów. Jest to również rewelacyjny pomysł na serię gier. Co więcej, pokusiłbym się o stwierdzenie, iż przy pewnej zaradności twórców gra mogłaby być świetną pomocą dydaktyczną dla przedszkoli i szkół. W myśl zasady „Bawimy, ucząc i uczymy, bawiąc”. Moja ocena wzrasta do 6 z dużym plusem!

Informacje o grze

Tytuł: Na ratunek!
Autor: Stefan Kołecki
Grafiki: Maciej Szymanowicz
Wydawnictwo: Egmont
Liczba graczy: 2-4
Wiek gracza: 5+
Czas gry: 20 minut
Marcin Żurański
Lekkoduch o politologicznym zacięciu wymieszany z marketingiem i wstrząśnięty fotograficznie. Szkoły ukończył, studia ukończył, żona na stanie, kredyt na stanie, etat na stanie. Stabilny życiowo i emocjonalnie. Oto cały Ja

Masz chwilkę?

Przeczytaj także

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here